Tak bardzo chciałbym wiedzieć co w Twoich oczach jest napisane,
Choć czytam w ludziach szybko, wolę się przy nich na dłużej zatrzymać,
poczytać i wreszcie się gdzieś odnaleźć.
Wystarczy, że widzę w nich swoje odbicie gdy na Ciebie patrzę.
To znaczy, że jestem blisko, a chciałbym widzieć co odbija się w nich gdy jestem już dalej,
Choć czytam w ludziach szybko, wolę się przy nich na dłużej zatrzymać,
poczytać i wreszcie się gdzieś odnaleźć.
Wystarczy, że widzę w nich swoje odbicie gdy na Ciebie patrzę.
To znaczy, że jestem blisko, a chciałbym widzieć co odbija się w nich gdy jestem już dalej,
i jest inaczej.
Mam cele, wiarę, większość materialnie tego, co każdy chciałby mieć.
Jakiś mały talent, dar od boga lub przekleństwo, sam nie wiem nawet,
Ale czymś jak Satori potrafię zaglądać do ludzkich serc.
Naprawiać je, pobudzać je, dać im siłę wysoko się wznieść.
Choć tak jak ten demon mogę to dopiero z siebie dać jak już ktoś wysoko jest, w górach jest.
Mam też stronę o której mało kto wie, czasem przytłacza mnie wszystko, choć wszystko wydaje się okej...
Mimo, że mam wszystko co kiedyś chciałem mieć, brakuje mi czegoś co kiedyś miałem, i za co dzisiaj oddałbym wszystko byle tylko to mieć...
Choć potrafię czytać i jestem otwarty - to zbyt bliski dla innych,
by mogli pojąć moją wrodzoną samotność i porównywać do tamtych.
Choć potrafię czytać i jestem otwarty - to zbyt bliski dla innych,
by mogli pojąć moją wrodzoną samotność i porównywać do tamtych.
Oczy, instynkt, blizny.
Mam trudny, ciężki charakter, choć proste jest to, co lekką ręką chcę nosić, trzymać, dotknąć.
Chciałbym pobyć z Tobą gdzieś stąd najdalej, żeby o wszystkim porozmawiać tak beztrosko...
Chciałbym być z Tobą gdzieś... od wszystkiego najdalej i wiem że tylko Ciebie chcę i mogę tam ze sobą zabrać dokądś...
Objąć mocno, kraść świt bogom, zdmuchiwać gwiazdy tym śmiesznym wrogom.
Żyje pod ogromną presją jutra i nawet jak coś się zaczyna układać,
to przejmuje się tym, że upadek tej budowli może być tragiczny w skutkach.
Mogę dać z siebie wiele, mogę, chcę, no... wiesz... - marzenia, cele.
Mogę dać z siebie wszystko, choć tak naprawdę nie mam wiele.
Mogę dać z siebie wiele, mogę, chcę, no... wiesz... - marzenia, cele.
Mogę dać z siebie wszystko, choć tak naprawdę nie mam wiele.
Mogę dać z siebie wszystko by mieć więcej, zaryzykować żeby jak najdalej stąd odlecieć.
Paradoksalnie pełen pustki daje z siebie wszystko - to nie jest nic i tylko zimno...
Choć jak Miuosh nie mam skrzydeł, to nie nicość,
Choć jak Miuosh nie mam skrzydeł, to nie nicość,
wiem że, bez nich mam coś, co pozwala mi odlecieć jeszcze wyżej stąd.
Boli to, bo urodziłem się na wolności, a czuje że zamknięto mnie z niej do klatki.
Może temu tak bliskie jest mi czyjeś serce, które też chce odlecieć i się potrafi martwić...
Mimo tylu porażek ma odwagę i siłę by o wolność, tym samym szczęście walczyć.
Marzyć, walczyć bez względu na straty nawet wtedy, kiedy inni się już poddali.
Może to serce ma klucz do tej klatki, a tym samym do mojego.
Gdy odtworzy odlecę, ale tylko z tym, które mimo braku własnej wolności dało mi niebo.
Będę czekał, próbując znaleźć klucz, nie odlecę sam zostawiając za sobą mróz i ciemność.
Nie zapomnę o tym i tą osobę ze sobą kiedyś wezmę by latać jak najwyżej w euforii po niebie.
Bez żadnych zmartwień, tworząc wspólne cienie nawet we mgle.
Reszta nas nie dogoni, nie złapie, nie dosięgnie.
Próbujący nas złapać i zamknąć świat,
Będzie tylko nam pomagał odlecieć przez tworzony z skażonych rąk wiatr...
Smutną przeszłość żegnam.
Ważne to, co będzie i ważne to, co tu i teraz.
Ważne żeby walczyć i przetrwać, gdy już szans podobno na nic nie ma.
W chaosie wszystko inną postać przybiera.
Zło musi zginąć jeśli dobro zwycięża?
